Czytelnia

Jacek Borkowicz

Osobliwość początku i końca, z Ireneuszem Kanią rozmawia Jacek Borkowicz, WIEŹ 2000 nr 12.

W późniejszej kabale mamy koncepcje znacznie głębsze i bardziej wyrafinowane: stworzenie ma strukturę językową w tym sensie, że wszystkie rzeczy i zjawiska, to elementy metajęzyka.

Przypomina to chrześcijańską koncepcję Logosu.

Chodzi o Boski język, którego nie rozumiemy, ale który usiłujemy rekonstruować. Znamy pierwszy system znaków tego języka, słowa. Teozofowie kabalistyczni usiłują znaleźć drugi poziom — składnię, system reguł, wedle których te znaki są układane. Gdy znajdziemy tę składnię, odczytamy myśl Boga, poznamy Jego ukryte życie. Bo życie Boga — to Jego myśl.

Zrozumiemy niepoznawalnego Boga?

Tak, kabalistom chodziło o to, by Go zrozumieć.

Czy i w których momentach kabała może się mylić?

Niektóre tropy kabalistyczne zestarzały się. Dzisiaj nie można już twierdzić, że — jak napisano w księdze „Zohar” — wszystko „na górze” dzieje się tak samo, jak „na dole” i odwrotnie, to co „na dole”, jest i „na górze”. W świecie fizycznym nie ma całkowitej symetrii, na poziomie subatomowym rzeczy dzieją się inaczej, niż na poziomach makro.

Co kabała może dać chrześcijaństwu? Czy — używając języka encykliki „Veritatis splendor” można powiedzieć, że obecne są w niej „elementy prawdy”?

Zdecydowanie tak, zwłaszcza że dzisiaj chrześcijanin nie będzie się w żaden sposób kłócił z najnowszymi teoriami fizycznymi. A kabała jest z nimi zbieżna.

Metody kabalistyczne mogą się do pewnego stopnia przydawać przy egzegezie tekstów biblijnych. Jeśli — jak podejrzewają niektórzy filologowie — oryginalnym językiem znanych nam greckojęzycznych Ewangelii była mowa semicka, hebrajska albo aramejska, to następnym krokiem badaczy powinno być zastosowanie do egzegezy hermeneutyki żydowskiej.

Podam pierwszy z brzegu przykład: zagadkowa liczba Bestii z Apokalipsy świętego Jana. Na jej temat napisano już mnóstwo od samego początku myśli chrześcijańskiej, a ciągle nie mamy przekonującego wyjaśnienia, choć wiadomo, że w miejscu „666” powinno być jakieś słowo. Ale jakie? Łacińskie, greckie? Według jakiej gematrii? Sądzę, że najbardziej przekonujący rezultat daje tu podłożenie słowa hebrajskiego, a w języku hebrajskim — co przeliczył profesor Wierciński — jest jedno jedyne słowo, które tę gematrię spełnia: jitron, co znaczy zysk. Ten klucz hebrajski rzuca kapitalne światło na tekst Ewangelii, ostro przecież piętnującej materialistyczne kupieckie wartości.

Taką egzegezę robi się dzisiaj w kręgu protestanckim, natomiast brak jej w środowisku biblistów katolickich.

Może powoduje nimi obawa przed skojarzeniem biblistyki z sensacyjną literaturą w rodzaju popularnego „Klucza do Biblii”?

Ale właśnie nobilitacja metod kabalistycznych pomogłaby w wyznaczeniu wyraźnej granicy, za którą nie wolno się poruszać poważnemu teologowi.

Kabała jest dla mnie systemem oryginalnym nie tyle z racji rozmaitych wątków, których geneza da się wyśledzić a to w pitagoreizmie, a to w ramach gnozy, ale z powodu charakteru jej refleksji kosmogonicznej. Nie ewoluowała ona tam w kierunku autonomizacji, tworzenia z niej osobnej nauki, ale została wprzęgnięta w doktrynę zbawienia, w historię świętą, w dzieje Izraela. Stała się jeszcze jednym narzędziem hermeneutycznym, za pomocą którego Żydzi tłumaczyli sobie rozmaite, na ogół dramatyczne wydarzenia z własnej historii. Myślę tu na przykład o utożsamieniu pojęcia cimcum, wycofania się Boga, z wygnaniem Jego ludu, galut.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 następna strona

Jacek Borkowicz

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?