Czytelnia

Teologia teatru

ks. Andrzej Luter

ks. Andrzej Luter, Piekło, niebo i ?Anioły w Ameryce?, WIĘŹ 2007 nr 5.

Anioł krzyczy: Wypędziliście Go! Musicie się zatrzymać! (...) Nie starajcie się pojąć świata ani jego Unikalnej Subtelnej Logiki. Wy nie rozumiecie. Wy tylko niszczycie. (...) Nie ma innego Syjonu niż w Was! Z jednej strony anioł Kushnera i Warlikowskiego jest zwiastunem pesymizmu, mówi wszak o powolnym upadku „Wielkiego Projektu”, rozbiciu „Zegara Wieczności”, nieodwracalnym gaśnięciu świata w „bezwzględnej księżycowej onyksowej nocy”. Z drugiej strony wprowadzony został do spektaklu przejmujący psalm 23: Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie, który w tragedię wnosi ożywczy blask nadziei.

Czy można uniknąć swego przeznaczenia, jeśli ono w ogóle istnieje? Anioł mówi tylko tyle: Ja (...) stanę przy drodze i zaczekam na ciebie. Na to spotkanie czeka Joe Pitt, czeka na nie każdy z nas.

Część druga spektaklu rozpoczyna się od ekspresyjnego przemówienia Aleksieja Antediliuwianowicza Prelapsarianowa, najstarszego bolszewika świata. Atakuje on gnijącą epokę, bo nie przyniosła światu żadnej idei, która zafascynowałaby ludzi, tak jak ta, której właśnie on sam jest wyznawcą. Przyniosła najwyżej czarodziejską rękę wolnego rynku i amerykańskie cheeseburgery. Pokażcie Biblię innej pięknej teorii — woła stary bolszewik. Jeszcze raz okazuje się, że wszelkie ideologie upadają, pozostają tylko wiara, nadzieja i miłość. Te trzy. Bo wiara nie jest ideologią i chrześcijaństwo nie jest ideologią ani nawet światopoglądem. To raczej zapatrzenie się w Boga i pójście z Nim w świat, taki, jaki on jest — piękny i brzydki, dobry i zły.

Ideologia niszczy wiarę i człowieka. Bohaterowie Warlikowskiego zbyt często dają się zawładnąć ideologii i polityce, zapominając, że kontakt z Absolutem wymaga całkowitej bezinteresowności.

Na zakończenie spektaklu wszyscy aktorzy zwracają się bezpośrednio do widza. Niektórzy interpretują tę scenę jako projekt nowej rodziny. Trudno byłoby mi jednak zaakceptować taki przejaw realizacji dość prostackiej idei politycznej poprawności. Porusza jednak utopijna „ewangeliczność” tego epilogu. Postacie dramatu mówią sporo o polityce, o wydarzeniach współczesnego świata. Góruje nad nimi Anioł Bethesda. Najważniejsze są jednak końcowe słowa wypowiedziane przez Priora: Fontanna w tej chwili nie działa, wyłączyli ją na zimę, bo w rurach tworzy się lód. Ale latem to taki piękny widok. Chcę tu być, żeby to zobaczyć. Mam taki zamiar. Nadzieję. (...) Nie będziemy już umierać w ukryciu. Świat idzie tylko do przodu. Będziemy obywatelami. Najwyższy czas. A teraz do widzenia. Jesteście cudowni, wszyscy. I błogosławię was: Niech życie trwa. Zaczyna się Wielka Praca. Ktoś może powiedzieć, że to zbyt konstruktywne i sentymentalne zakończenie. Rzeczywiście, przynosi ono pozytywne przesłanie nadziei, nie oznacza jednak, że końcowy optymizm Priora nie zamieni się wkrótce w dramat. Bo życie człowieka — pisał filozof — niekoniecznie jest rzeczą radosną: najcenniejsze jego klejnoty są oprawne w ciemność, jak gwiazdy.

*

Spektakl TR Warszawa pobudza, irytuje i zachwyca. Choć teologia „Aniołów w Ameryce” odbiega dość gruntownie od zasad dogmatycznych nie tylko katolików, ale także innych denominacji chrześcijańskich, jest też próbą szukania Boga. Magdalena Cielecka, tytułowy anioł ze spektaklu, celnie pokazuje drogę tych poszukiwań: Ta sztuka — mówi aktorka — jest o braku miłości, chwilowych, plastikowych uczuciach, zagrożeniu chorobami, o śmierci. Ale także o braku duchowości w naszym świecie. Gubimy ją gdzieś po drodze, odrzucamy, nie będąc na nią gotowi, bojąc się jej, nie rozumiejąc. Wydaje się nie być nam potrzebna. Nie jesteśmy stworzeni tylko po to, aby pracować, zarabiać, rozmnażać się i umierać. W nasze życie wpisana jest duchowość i bez niej nie jesteśmy ludźmi. Anioł jest naszym duchowym wcieleniem, który otwiera nam pewną możliwość. Możemy z niej skorzystać lub nie. Wybór należy do każdego z nas.

Warlikowski i Kushner wierzą, że niebo nie jest puste — byłoby to zbyt okrutne. Piekło — owszem — może jest puste, ale nie niebo. Niebo nie jest tu jednak rzeczywistością doskonałą — zarówno w sztuce, jak i w spektaklu. Momentami jest nawet groteskowe, przywołuje jednak przestrzeń transcendencji, oczekiwania przez bohaterów na jakieś zmartwychwstanie i odkupienie, niezależnie jak je pojmują. Ziemski chaos i rozpacz tłumaczone są przez twórców — nieortodoksyjnie — jako wynik nieobecności Boga, której winien jest sam człowiek. Widz i czytelnik sztuki czuje jednak, że jej twórcy wierzą w Najwyższego, do którego ostatecznie można się zwrócić.

Krzysztof Warlikowski skutecznie drąży ten temat, próbując zaktualizować orędzie Kushnera i zaadaptować je do rzeczywistości polskiej. Udowadnia jednocześnie, że — mówiąc po Pascalowsku — od piekła lub nieba odgradza na jedynie najkruchsza rzecz w świecie — życie.

ks. Andrzej Luter

1 Tekst katechezy wygłoszonej 16 kwietnia 2007 r. w ramach drugiego cyklu Rekolekcji Teatralnych, zorganizowanych przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8

Teologia teatru

ks. Andrzej Luter

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?