Czytelnia

Małżeństwo: reaktywacja

Maria Rogaczewska

Monika Waluś

Maria Rogaczewska, Monika Waluś, Po rewolucji seksualnej: małżeństwo?, WIĘŹ 2009 nr 11-12.

Nie da się także dać wszystkim równych szans, choć można je poszerzyć. Realnie może się to jednak wiązać również z ujednoliceniem wymagań wobec ludzi, którzy te wymagania nie zawsze będą mogli, chcieli czy potrafili spełnić — co więcej, być może byliby szczęśliwsi, gdyby mogli zachować swoją odmienność.

W przypadku małżeństwa radykalna demokratyzacja może przynieść fatalne skutki. Dobre wspólne życie pary nie jest jednoznaczne z równym podziałem obowiązków i praw. Niekiedy narzucanie demokratycznej wizji małżeństwa może zachwiać związkiem, który na własny sposób wypracował wspólne i dogodne dla siebie zasady życia. Małżeństwo może mieć swoje priorytety, własną hierarchię wartości i potrzeb, która nie wyraża się w równości obowiązków czy przywilejów. Dzisiejsza demokratyzacja małżeństwa narzuca z góry pewne ujednolicenie. Przypomina to sytuację, w której każde z małżonków — w ramach bycia correct — ma dostać pół piętki chleba, by było sprawiedliwie; tymczasem jedno z pary lubi dostawać piętkę, a drugie właśnie nie.

Pęknięcie iluzji o wiecznej rozkoszy

Młodsze pokolenia są coraz bardziej przyzwyczajone do zasady życia mówiącej, że ważne i dobre jest to, co ekscytujące. Spokój, brak wielkich wydarzeń, wydaje się końcem przeżyć. W świecie rozwiniętym nie ma globalnych wojen, nie ma rewolucji, więc trzeba na własną rękę szukać niespokojności, dziwności, krańcowych wrażeń. W rezultacie „szare” życie codzienne wydaje się nudne i mało wystarczające, stąd próby „sprawdzania” możliwości, a także życia życiem innych ludzi — także wymyślonych (niczym marzenie o własnej telenoweli).

Horyzontu oczekiwań wobec małżeństwa nie wytycza już tylko doświadczenie własne czy swojej rodziny i znajomych, ale bardziej niż kiedykolwiek: rozrywka, show business, film i literatura. Bohaterowie filmowi pozornie ukazują życie, realnie — stanowią zlepek atrakcyjnych, chwytliwych emocjonalnie kawałków migotliwej mozaiki. Codzienność nigdy nie odpowiada tempu filmu ani idealnemu wizerunkowi ciał bohaterów wybranych na wielu castingach. Za sprawą mediów bardzo na przykład wzrosły oczekiwania wobec fizycznej strony ewentualnych kandydatów do małżeństwa oraz własnej osoby. Filmy z pięknymi bohaterami wydają się podpowiadać, że najważniejszą zaletą w codziennym życiu w jego trudnościach, obowiązkach, wysiłkach, niepowodzeniach i staraniach — jest wygląd zewnętrzny, dopracowany do perfekcji. Idealne, a najlepiej „nieśmiertelne” ciało ma zaś stanowić gwarancję szczęścia i rozkoszy niezależnie od sytuacji szczegółowych.

Niegdyś często zawierano małżeństwa w niewielkim stopniu oparte na „odczuciu” miłości, a bardziej na wspólnocie nawyków i wartości, szacunku i przyjaźni, zrozumienia i oparcia; dziś oczekuje się przede wszystkim „gorącej” miłości. Niegdyś chyba za mało mówiło się o małżeństwie w kontekście miłości, dziś można odnieść wrażenie, że małżeństwo zaczyna się i kończy na samych uczuciach, które zmieniając się bez przerwy, pociągają za sobą jak lawina cały świat tych dwojga. Oczekuje się emocji, w nieustająco mocnym natężeniu, jako podstawy związku. Tymczasem uczucia nie są jedynym elementem dobrego małżeństwa.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna strona

Małżeństwo: reaktywacja

Maria Rogaczewska

Monika Waluś

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?