Czytelnia

Andrzej Friszke

Andrzej Friszke, Polska między Zachodem a Wschodem, WIĘŹ 2003 nr 7.

Sowieckiemu dyktatorowi chodziło też zapewne o uniemożliwienie jakiegokolwiek polsko-niemieckiego porozumienia i kompromisu, o stworzenie sytuacji, w której chęć utrzymania ziem nad Odrą będzie zmuszała Polskę do konsekwentnego opierania się o Rosję. Był to plan chytry i nader skuteczny. Polacy uznali powszechnie Ziemie Zachodnie za najważniejszą i w sumie jedyną korzyść, jaką wynieśli z II wojny, słuszną rekompensatę za miliony ofiar oraz utratę ziem wschodnich. Oswajanie się Niemców z nową granicą trwało kilkadziesiąt lat, a w tym czasie jedynie ZSRR był gwarantem niezmienności granic. Ta sytuacja geopolityczna łagodziła boleśnie odczuwaną w Polsce zależność od ZSRR i obcość narzuconego ustroju. Geograficznemu przesunięciu Polski na zachód towarzyszyło polityczne przesunięcie na wschód.

Stalin przywrócił granice Rosji sprzed I wojny światowej i jeszcze znacznie je rozszerzył. Koncepcja zarządzania „imperium zewnętrznym” kształtowała się w pierwszych latach powojennych. Początkowo ścisłej zależności Polski od ZSRR towarzyszyły pozory „ograniczonej wielopartyjności” i stosunkowo szerokiej autonomii kulturalnej. Wraz z zaostrzaniem się stosunków między Wschodem i Zachodem z tych pozorów pluralizmu oraz tolerowania autonomii kulturalnej zrezygnowano. Polska miała stanowić barierę, dzięki której wpływy Zachodu nie mogłyby przenikać do obszaru wpływów radzieckich — pisze historyk Andrzej Skrzypek. Stała się „jednym z elementów satelitarnego systemu ZSRR”, który Moskwa pojmowała jako pełną identyfikację polityczną, ideologiczną, ekonomiczną i kulturalną. Skrzypek stawia wręcz tezę, że w zakresie gospodarczym Polska była redukowana do „płaszczyzny kolonii” i formułuje pytanie, czy zamiarem Kremla nie było ówcześnie włączenie Polski do ZSRR, a może raczej do wyższej hierarchicznie formy jedności1.

Komunizm jako system ideologiczny i polityczny stał się wiarą obowiązującą w tym imperium, nową „religią” antyzachodnią. Sowiecki komunizm był już przed wojną nowym narzędziem imperializmu rosyjskiego, podczas wojny i po wojnie stało się to jeszcze bardziej wyraźne. Ataki na „burżuazyjny” system, ideologie, prawo, kulturę były przecież w istocie atakami na zachodnie tradycje. Żelazna kurtyna, która przecięła kontynent, była nie tylko granicą imperium, ale też granicą innej cywilizacji.

W komunizm jako ideologię wpisana była jednak charakterystyczna sprzeczność. Marksizm był przecież produktem zachodniej filozofii, komuniści chętnie odwoływali się do radykalnych nurtów oświecenia, deklarowali się jako racjonaliści i ateiści (ateizm także był ideą zachodnią). Jednocześnie leninowska, potem stalinowska wersja marksizmu była raczej antyreligią z urzędowo bronionymi dogmatami i ściśle określoną hierarchią autorytetów, które miały prawo interpretować doktrynę. Ta rozbieżność między ukształtowanymi na Zachodzie ideologicznymi i filozoficznymi podstawami komunizmu a sowiecką praktyką przyczyniła się do pierwszych poważnych pęknięć w połowie lat pięćdziesiątych. Pęknięcie to szczególnie wyraźne było w Polsce, zapewne także dzięki sile oddziaływania zachodnich tradycji, także na marksistów. Ujawnienie tej rozbieżności, a zatem nieautentyczności doktryny zaowocowało kryzysem także pośród komunistów.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna strona

Andrzej Friszke

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?