Czytelnia

Benedykt XVI

Dialog chrześcijańsko-muzułmański

Józef Majewski

Józef Majewski, Burza nie tylko medialna. Ratyzboński wykład Benedykta XVI w środkach przekazu, WIĘŹ 2008 nr 1.

To właśnie te papieskie wypowiedzi i cytaty, nade wszystko słowa o islamskim szerzeniu wiary mieczem, od razu znalazły się na czołówkach mediów całego świata, wywołując globalną burzę. Treść pozostałych dziewięciu stron wykładu praktycznie przeszła niezauważona. O ile media Zachodu na chłodno prześcigały się w wynajdywaniu zróżnicowanych przyczyn, dla których papież w kontekście współczesności posłużył się średniowiecznym dziełem, o tyle media świata islamskiego jak jeden mąż wyrażały gorący, radykalny sprzeciw wobec „błędnej” czy „kłamliwej” prezentacji zasad islamu i domagały się przeprosin ze strony Benedykta XVI.

W obliczu protestów muzułmanów Watykan tłumaczył, że wykład został przez nich źle zrozumiany. Część komentatorów, dużo częściej po stronie chrześcijańskiej niż islamskiej, winę za taki stan rzeczy zrzuciła na media. Kard. Tarcisio Bertone, watykański sekretarz stanu, mówił o poważnej manipulacji papieskim tekstem i wyraził ubolewanie, że media nie nagłośniły pozytywnych wypowiedzi o wykładzie (18 września). Kard. Jean-Marie Lustiger z Paryża w „New York Timesie” stwierdził: Mamy do czynienia z wykreowanym przez media zjawiskiem graniczącym z absurdem (18 września). Zdaniem prof. Andrei Riccardiego z rzymskiej Wspólnoty św. Idziego, zaangażowanej w dialog międzyreligijny, to środki przekazu sprawiły, że ważne było nie to, co naprawdę powiedział Benedykt, ale to, „co podały agencje” (19 września). O nieodpowiedzialnych mediach, które wzmagają napięcia między muzułmanami i katolikami, mówili także zwierzchnicy islamu na Filipinach (24 września).

Wina (tylko) mediów?

A media rzeczywiście prześcigały się w „nieodpowiedzialności”: nie dość, że skupiały się na słowach papieża wyrwanych z kontekstu zarówno samego wykładu, jak i wcześniejszych jego przemówień o islamie, to jeszcze stały się amboną dla przedstawicieli radykalnych środowisk muzułmańskich, religijnych i politycznych. W krajach islamskich polała się chrześcijańska krew, wybuchały bomby pod chrześcijańskimi świątyniami, niszczono dobytek chrześcijan, zastraszano i atakowano Bogu ducha winnych wyznawców Chrystusa, wzywano do krwawego rozprawienia się z Watykanem, palono kukły Benedykta XVI… Tariq Ramadan, muzułmański profesor z uniwersytetu w Oksfordzie, znany reformator islamu na Zachodzie, trafnie opisał sytuację w „International Herald Tribune”: Większość nie czytała papieskiego wykładu, inni oparli się na jego fragmentarycznym skrócie, według którego papież powiązał ze sobą islam i przemoc. […] Jednakże szacunek, jakim muzułmanie darzą Proroka Mahometa, pewne grupy czy władze wykorzystują do manipulowania kryzysem jako zaworem bezpieczeństwa zarówno dla ich krnąbrnej ludności, jak i dla własnych, politycznych programów. […] Masowe protesty […], najpierw charakteryzujące się niekontrolowanym wylewem emocji, w końcu dostarczyły dowodu na to, że muzułmanie nie są w stanie włączyć się w rozumową debatę i że słowna agresja i fizyczna przemoc są bardziej zasadą niż wyjątkiem (20 września).

poprzednia strona 1 2 3 4 5 następna strona

Benedykt XVI

Dialog chrześcijańsko-muzułmański

Józef Majewski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?