Czytelnia

Zbigniew Nosowski

Zbigniew Nosowski, Synod Biskupów widziany z góry, WIĘŹ 2001 nr 12.

Regułą stało się, że biskupi z krajów tzw. Trzeciego Świata o procesie globalizacji mówili wyłącznie źle. W jednej z angielskich grup językowych, zdominowanej przez przedstawicieli Afryki, Azji i Oceanii, jedynie kard. Francis George z Chicago i abp Życiński starali się zwracać uwagę także na pozytywne aspekty globalizacji. Niestety, napięcie Północ-Południe przenosi się trochę również do Kościoła, np. niektórzy biskupi z krajów biedniejszych podejrzliwie reagowali na wypowiedzi biskupów z USA, jakby uważali, że ci współodpowiedzialni są za gospodarcze niesprawiedliwości świata.

Innym przykładem ryzykownego przenoszenia napięć społecznych do Kościoła był dla mnie protest niektórych biskupów z krajów arabskich przeciwko stosowaniu wobec Maryi tytułu „Córka Syjonu”. Zdaniem tych biskupów, określenie to może kojarzyć się z syjonizmem i dlatego nie powinno być stosowane! Tak głęboko sięgają napięcia arabsko-izraelskie.

Niekiedy mogła się nawet pojawiać obawa, że tego typu napięcia będą narastać. Zwłaszcza w takich sytuacjach widać potrzebę jednoczącego urzędu papieskiego, który wyważa argumenty i formułuje stanowisko Kościoła. Papież, mówiąc o globalizacji, nie potępia jej ani nie gloryfikuje. Podkreśla, że będzie ona tym, co uczynią z niej ludzie. Podobnie Watykan troszczy się o dialog z judaizmem, choć zapewne w demokratycznym głosowaniu postulat taki mógłby przepaść (jeden z biskupów afrykańskich wprost wyraził to, co odczuwało wielu — zdziwił się, gdy zaproponowano wyróżnienie dialogu Kościoła z judaizmem; on przecież w ciągu kilkunastu lat swojej posługi nie spotkał żadnego Żyda, a za to miał często do czynienia z wyznawcami religii plemiennych).

Lekcja katolickości

Obrady Synodu toczyły się w atmosferze pokoju i poszukiwania tego, co łączy, również w sprawach spornych pod względem teologicznym. Wiadomo, że należy do nich cały krąg zagadnień związanych z kolegialnością biskupów. Kwestie te są od dawna dyskutowane w Kościele, ostatnio coraz bardziej. Wiele uwagi poświęcili problemowi kolegialności biskupów kardynałowie zgromadzeni na konsystorzu w maju 2001 r. (kard. Cormac Murphy-OConnor, arcybiskup Westminsteru, wyraził się wówczas: „Nigdy Piotr bez Jedenastu, ale też nigdy Jedenastu bez Piotra”).

Wyraźną zachętę do dyskusji na ten temat zawarł też Jan Paweł II w liście apostolskim \"Novo millennio ineunte\": Od czasów Soboru Watykańskiego II wiele uczyniono też na polu reformy Kurii Rzymskiej, organizacji Synodów, funkcjonowania Konferencji Episkopatów. Z pewnością jednak wiele należy jeszcze zrobić, aby jak najlepiej wykorzystać możliwości tych koniecznych instytucji służących komunii (n. 44).

Dyskusja nad problemem kolegialności jest bardzo istotna, gdyż od teologii kolegialności uzależniona jest organizacyjna strona działania kurii, synodów czy konferencji episkopatów. Konkretne zasady praktyczne wynikają z głębszych rozstrzygnięć teoretycznych (tu może też ewentualnie znaleźć zastosowanie zasada pomocniczości, o której mowa była wyżej). Wiadomo, że biskupi działają kolegialnie w sensie ścisłym, gdy są zgromadzeni na soborze. Istnieje natomiast spór co do tego, czy wyrazem kolegialności (choćby cząstkowej czy analogicznej) są również takie zgromadzenia biskupów jak synody, rady regionalne czy kontynentalne, krajowe konferencje episkopatu.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 następna strona

Zbigniew Nosowski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?