Czytelnia

Kościół w Polsce

Andrzej Friszke

Andrzej Friszke, Tadeusz Mazowiecki, czyli chrześcijańska odpowiedzialność w polityce, WIĘŹ 2012 nr 4.

Nie pytaliśmy wtedy Mazowieckiego, ani potem przy innych okazjach też go nie pytałem, czy myśli o tworzeniu ruchu typu chrześcijańsko-demokratycznego. Było oczywiste, że tak nie myśli i to była dobra wiadomość, bo niczego takiego nie pożądaliśmy. Mijają jednak lata, a wraz z nimi słabnie rozumienie tamtej epoki. Stawiane są pytania, formułowane oceny, które brzmią absurdalnie. Całkiem niedawno musiałem przeczytać tekst znanego historyka, wprawdzie skrajnie prawicowej orientacji, który rozważając konflikt, jaki miał miejsce w latach 60. między Mazowieckim a Januszem Zabłockim, wyraźnie brał stronę tego drugiego, właśnie dlatego, że zamyślał o tworzeniu formacji prawicowej, chrześcijańsko-demokratycznej. Konflikt między Mazowieckim a Zabłockim dotyczył tego, czy „Więź” będzie zalążkiem nowego ugrupowania katolickiego w PRL, czy też utrzyma wspólnotę z krakowską grupą „Tygodnika Powszechnego”. Zabłocki dążył do samodzielności, którą chciał zdobyć przez uzyskanie wsparcia „narodowej” frakcji w PZPR, już w 1965 r. zgłaszał władzom projekt utworzenia tygodnika katolickiego w Warszawie, który byłby przeciwwagą dla „Tygodnika Powszechnego”. Mazowiecki nie popierał tej orientacji, nie chciał sojuszów z „narodowymi” partyzantami Moczara, zacieśniał kontakty z krakowianami, a także lewicowymi intelektualistami, którzy odchodzili z PZPR rozczarowani zrywaniem przez partię z nadziejami Października. Jak sam pisał, przekraczał „kredowe koła”, próbując dialogu humanistów katolickich z humanistami odchodzącymi od marksizmu. Trwało to lata, ale w 1968 roku płaszczyzna zrozumienia była duża, a na łamach „Więzi” pojawiły się teksty m. in. profesora Edwarda Lipińskiego i Antoniego Słonimskiego. Trzeba znać silne uprzedzenie do religii i Kościoła tej formacji przedwojennej inteligencji, by zrozumieć, jakim wydarzeniem było opublikowanie ich tekstów w katolickim miesięczniku. Z czasem ten dialog, a potem zbliżenie i alians, doprowadzą do opisanych już zdarzeń lat 1976-metricconverterProductID77, a77, a jeszcze potem współdziałania w ramach „Solidarności”.

Po drodze był jednak Marzec 1968 roku. Wówczas, po złożeniu interpelacji w obronie studentów, w sali plenarnej Sejmu odbył się trwający wiele godzin pokaz nienawiści. Począwszy od premiera i wicemarszałka Sejmu, aż po lokalnych I sekretarzy, w wielu przemówieniach lżono posłów Znaku, odmawiając im patriotyzmu, przywiązania do państwa, nazywając „resztówką reakcji”, informatorami Wolnej Europy, sojusznikami syjonizmu itd. W moczarowskim MSW gromadzono dokumentację mającą skompromitować posłów jeszcze bardziej. Szczególną nienawiścią darzyli oficerowie SB Tadeusza Mazowieckiego i Stanisława Stommę, zmierzając prostą już — zdawało się — drogą do ich eliminacji z życia publicznego, w tym albo przejęcia „Więzi” przez inne osoby, albo likwidacji miesięcznika. Jednym z elementów tej akcji było przesłanie do redakcji oficjalnego pisma z pytaniem, czy na jej łamach drukowali pod pseudonimami Karol Modzelewski, Jacek Kuroń, Adam Michnik i parę innych osób, siedzących wówczas w więzieniu, oczekujących procesu i uważanych za jądro antypaństwowej rebelii.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 8 następna strona

Kościół w Polsce

Andrzej Friszke

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?