Czytelnia

Anna Karoń-Ostrowska

Anna Karoń-Ostrowska, Tischner według Bonowicza, WIĘŹ 2002 nr 3.

Wojciech Bonowicz do pisania książki o ks. Tischnerze przystąpił w dość szczególnej sytuacji. Zaczął bowiem pisać swą opowieść jeszcze za życia Tischnera, kiedy już było wiadomo, że jego choroba jest śmiertelna i trzeba się spieszyć, żeby uchwycić być może ostatnie chwile jego obecności. Kontynuował pracę po śmierci ks. Profesora i opublikował ją w pierwsza rocznicę śmierci. Można więc powiedzieć, że ta biografia powstała na granicy życia i śmierci, w trudnym do uchwycenia i nazwania czasie, kiedy człowiek odchodzi spośród nas, ale wciąż pełni jesteśmy znaków jego obecności, które z czasem, powoli zaczynają słabnąć. Ta obecność i otoczenie pełne świadków życia bohatera, jak też własny dobry smak, chroniły Bonowicza przed popadnięciem w hagiografię. Byłaby ona jakimś rodzajem nieuczciwości wobec Zmarłego, który chronicznie nie znosił tego gatunku, przez co wielokrotnie był posądzany o obrazoburstwo.

Szczególna była też pozycja Bonowicza wobec swego bohatera. Autor jest bowiem przyjacielem jeszcze z czasów dzieciństwa bratanka ks. Tischnera – Łukasza. Postać Tischnera – „fajnego wujka Łukasza” – była zawsze blisko, spotykał go siedzącego z rodzicami swego kolegi w kuchni, kiedy wpadał do ich domu pobawić się. Był też pewnie uczestnikiem Mszy św. dla przedszkolaków odprawianych przez Tischnera, jakichś wspólnych zabaw czy spacerów. Potem słuchał kazań, rekolekcji i wykładów, czytał teksty coraz sławniejszego ks. Tischnera w „Znaku” i w „Tygodniku Powszechnym”, a później w „Znaku” je redagował. Znał i pamiętał go „od zawsze”. Powszedniość tej znajomości złączyła się ze świadomością roli i znaczenia osoby Tischnera, które rosło na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

Wojciech Bonowicz pisał swą książkę przynaglany – jak sam wyznaje w odautorskim wstępie – ogromnym społecznym zainteresowaniem i oczekiwaniem na pierwszą biografię ks. prof. Tischnera. Narrator w tej książce pojawia się rzadko, jedynie po to, by nakreślić tło historyczne czy zanalizować ważny tekst czy książkę bohatera. Szkicując tło zdarzeń, Bonowicz oddaje głos samemu Tischnerowi i ludziom, którzy go znali i towarzyszyli mu na kolejnych etapach jego drogi. Wspomnienia, analizy, opowieści i dykteryjki budują portret Nieobecnego.

Zawsze, gdy tylko jest to możliwe, Bonowicz cytuje Tischnera. To, co dodaje bez cudzysłowu, jest głęboko zanurzone w Tischnerowskim ésprit i jego sposobie patrzenia na rzeczywistość – odnosi się chwilami wrażenie, że jest to narracja w pierwszej osobie. Być może jest to zasługą owego pośpiechu, w jakim pracował, ale udało się mu coś niezwyczajnego – książka będąca bardzo rzetelnym opisem życia, pełna bogatej dokumentacji i analiz myśli filozoficznej, teologicznej i społecznej prof. Tischnera, jest zarazem jakimś „uchwyceniem” w ostatnim momencie żywej obecności, opowiadaniem nie tylko o nim, ale i z nim.

Portret Tischnera jest w książce Bonowicza budowany stopniowo. Autor nie kreuje swego bohatera, nie próbuje tworzyć legendy – po prostu krok po kroku odsłania zdarzenia i doświadczenia, jakby „idzie jego śladami”. Ta droga pokazuje człowieka nie tylko o wielkiej umysłowości, ale i bardzo świadomego siebie, swoich wyborów i swoich możliwości. W tym sensie można powiedzieć – człowieka pewnego siebie. Jednocześnie jest to ktoś głęboko wierny sobie i swoim wyborom. Są to wybory „śmiertelnie poważne” i na zawsze – bycie księdzem-duszpasterzem i filozofem warunkują wszystko inne i określają perspektywę. Obok śmiertelnej powagi wyborów jest w Tischnerze duch przekory i lekko ironiczne poczucie humoru, pozwalające mu na dystans do samego siebie i do zewnętrznego świata.

poprzednia strona 1 2 3 4 następna strona

Anna Karoń-Ostrowska

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?