Czytelnia

Anna Karoń-Ostrowska

Anna Karoń-Ostrowska, Vox populi, vox Ecclesiae?, WIĘŹ 2006 nr 3.

Ta właśnie kameralność i skromność przyciągała do niego ludzi, którzy w jego poezji odnajdywali samych siebie, swoje pytania i dylematy. Ci ludzie, jego czytelnicy, stworzyli z nim pewną niezwykłą wspólnotę wiary, sposobu wyrażania swej religijności i duchowości. Nad tym fenomenem trzeba się wciąż zastanawiać, bo może on nam wiele jeszcze powiedzieć o polskim Kościele i o polskiej religijności, zwłaszcza inteligenckiej. Właśnie ci ludzie i ich następcy, którzy będą w twórczości ks. Twardowskiego odkrywać bliskie sobie echa, chcieli odwiedzać go na warszawskich Powązkach – miejscu, które dla Warszawy i ludzi związanych z jej tradycją ma istotne znaczenie. Takie znaczenie miało też dla ks. Twardowskiego – tam są pochowani jego bliscy, których odwiedzał. Gdy wierzy się w świętych obcowanie, trudno nie myśleć o tym, czego by Zmarły chciał dla siebie, jaki wybór sprawiłby mu radość, co było mu bliskie. Czy miejsce wśród kamieni na placu budowy, w polu pod Wilanowem, byłoby tym, gdzie chciałby spocząć?

A jeśli nawet nie wola Zmarłego ma w takich sytuacjach wiążące znaczenie – to jaka idea towarzyszyła pochowaniu ks. Twardowskiego z dala od jego bliskich, wbrew woli ludzi, dla których był ważny? Czy miejsca kultu można tworzyć na siłę, nie wsłuchując się w głos Ludu, dla którego przecież takie miejsca się tworzy?

Ks. Prymas uzasadniał swoje zdanie powołując się na sprawę związaną z pochówkiem innego wybitnego warszawskiego kapłana – ks. Jerzego Popiełuszki. Owszem, wielcy i święci ludzie powinni być wyróżnieni. Nie sposób się z tą opinią nie zgodzić, ale sprawa grobu ks. Jerzego, jak pokazują źródła historyczne, wyglądała inaczej. Kuria planowała pogrzeb na Powązkach, na co osoby skupione wokół ks. Popiełuszki odpowiedziały zbiorową petycją o pochowanie go przy kościele, gdzie pracował. Przeważyło stanowcze zdanie zapytanej o opinię matki księdza. ”Pasterz powinien być ze swoimi owieczkami” – powiedziała. Ksiądz Prymas przychylił się do tej prośby. Jak ważna i dobra była to decyzja, pokazały lata. W naturalny sposób powstało miejsce kultu, do którego przychodzą ludzie ze swoimi prośbami, z modlitwą, palą światła, składają kwiaty. Wydaje się, że właśnie vox populi, do którego się przychyliła hierarchia, pokazał swoją moc i swoje duchowe, intuicyjne racje.

Niedługo po śmierci Jana Pawła II zbudowano w podziemiach świątyni Opatrzności Bożej replikę grobu z grot watykańskich. Co oznacza ten pomysł? Czy ludzie, którzy nie mogą pojechać do Rzymu, mają pielgrzymować do Wilanowa i tworzyć kult wokół pustego grobu? Nawet jeśli jest tam chusta, którą w czasie agonii ocierano twarz Papieża, to jednak miejsce jego spoczynku jest gdzie indziej. Wokół grobu Jana Pawła II od początku gromadziły się czekające w kolejkach tłumy, by choć przez chwilę móc się przy nim pomodlić, być blisko. Obserwowaliśmy to niezwykłe zdarzenie po śmierci Papieża, kiedy miliony wiernych z całego świata ciągnęły, żeby Go pożegnać. Czy ktokolwiek pielgrzymuje do repliki grobu? Czy w ogóle tworzenie czegoś takiego jak replika grobu, nawet gdyby był to najbardziej zasłużony człowiek, a nawet święty – ma sens? Jeśli tak, jest to sens mało czytelny, a z nieczytelnych sensów nigdy nie powstają symbole, bo nie mają się do czego odnieść i niewiele znaczą.

poprzednia strona 1 2 3 następna strona

Anna Karoń-Ostrowska

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?