Czytelnia

Kościół w Polsce

Redakcja WIĘZI, Wina błogosławiona?, WIĘŹ 2007 nr 2.

Głównym motorem akcji w obronie „prześladowanego i skrzywdzonego” arcybiskupa jest Radio Maryja. Dyrektor tej rozgłośni nie wahał się porównywać działań osób zabierających publicznie głos w tej sprawie do szwadronów śmierci i stalinowskich sądów wydających w ciągu jednej nocy wyroki pozbawiające życia. Takie skandaliczne wypowiedzi nie spotykają się, niestety, z upomnieniami ze strony biskupów. Co gorsza – część z nich woli raczej krytykować stanowisko mediów świeckich w tej sprawie. Zespół Episkopatu ds. Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja już dawno przekształcił się w zespół ds. obrony toruńskiego radia i jego dyrektora. Za te ogromne zaniedbania zapewne przyjdzie nam jeszcze słono zapłacić…

Kolejnym postulatem, który powinien być szybko zrealizowany, jest otwarcie kościelnych archiwów i udostępnienie ich badaczom. Wielu biskupów słusznie podkreśla, że historii Kościoła w PRL nie można pisać wyłącznie na podstawie archiwów UB i SB, zgromadzonych w IPN. Co prawda, zawierają one nie tylko dokumentację zdrady, lecz także heroizmu czy zwykłej – choć niekiedy bardzo trudnej – codziennej wierności. Dokumenty te mogą być obecnie przydatne nawet w procesach beatyfikacyjnych. Świadczą bowiem o skali nienawiści systemu komunistycznego wobec ludzi wierzących, zwłaszcza duchowieństwa, i o odwadze wielu prześladowanych.

Historycy pilnie potrzebują jednak dostępu do innych archiwów, zwłaszcza kościelnych. Bez możliwości skonfrontowania akt esbeckich z dokumentami zgromadzonymi w archiwum Sekretariatu Episkopatu Polski, w archiwum Prymasa Wyszyńskiego czy w poszczególnych kuriach diecezjalnych skazani będziemy na niepełną wizję historii. Otwarcie kościelnych archiwów powinno być logiczną konsekwencją tezy abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, że prawda broni Kościoła.

Wśród zadań do podjęcia są też sprawy bardziej długofalowe. Ani lustracja, ani Radio Maryja nie są przecież najważniejszymi problemami Kościoła w Polsce. Te dwie sprawy są jednak wyzwaniami najpilniejszymi, których rozwiązanie (lub jego brak) zdecydują o wiarygodności naszego Kościoła w przyszłości.

Czy długofalowym wnioskiem bezpośrednio wypływającym ze sprawy abp. Wielgusa nie powinno być przemyślenie kryteriów wyboru biskupów? Powszechnie zgłaszany jest postulat dodania do istniejących procedur konieczności składania oświadczeń lustracyjnych i ich sprawdzania. Wydaje się, że problem sięga jednak głębiej. Obecnie chyba zbyt często preferowane są przede wszystkim bezkonfliktowość i układność jako cechy charakteru predestynujące księdza do roli kandydata na biskupa.

Czy da się całkowicie przezwyciężyć traktowanie biskupstwa jako zwieńczenie kariery kościelnej? W 1999 roku dyskutowano o tym także w Watykanie. Kard. Joseph Ratzinger powiedział wówczas: w Kościele zjawisko robienia kariery nie powinno istnieć. Bycie biskupem nie może być traktowane jako zdobywanie kolejnych stopni kariery, […] ale jako uniżona służba. Obecny papież zgodził się wówczas z poglądem, że zasadniczo biskup powinien być „ożeniony” ze swoją diecezją, a nie wędrować po szczeblach kariery, z diecezji mniej znaczących do bardziej prestiżowych. Czy uda się wdrożyć tę zasadę w życie Kościoła?

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 następna strona

Kościół w Polsce

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?