Czytelnia

Andrzej Friszke

Andrzej Friszke, Wynegocjowana rewolucja, WIĘŹ 2005 nr 1.

Chyba jednak nie tylko trudności z dokumentacją są przyczyną ukazania „Solidarności” i jej elit jako tła dokonywanej zmiany. Tytuł książki „Reglamentowana rewolucja” nie jest tylko zabiegiem „handlowym”, ale wyraża ugruntowany sąd autora. W ostatnim jej akapicie czytamy: Zakulisowe działania Kremla, umiejętna polityka stopniowania ustępstw przez ekipę Jaruzelskiego, wciągnięcie do współpracy umiarkowanej części opozycji, wreszcie słabość jej radykalnego odłamu [...] przesądziły o tym, że wydarzenia z lat 1988-1990 zasługują na miano reglamentowanej rewolucji. W wywiadzie dla krakowskiego wydania „Gazety Wyborczej” (17 IX 2004) Dudek następująco oceniał gradację czynników decydujących o procesie przemian: 1) zmiany w ZSRR, 2) dynamika zmian nastrojów społecznych — rosnąca gotowość do buntu, 3) zmiany w aparacie władzy przez szybkie przystosowywanie się do zajęcia uprzywilejowanej pozycji w gospodarce, 4) dopiero na końcu wpływ „Solidarności”, rządu Mazowieckiego. Problem w tym, że uważna lektura książki nie potwierdza takiej kolejności trzeciego i czwartego punktu, nie całkiem też

przekonuje do wniosku zawartego w ostatnich zdaniach narracji.

„Solidarność” — nie na końcu

„Solidarność” wpływała na sytuację w Polsce w różnym stopniu i w różnych wymiarach. Jej legalna działalność w latach 1980-1981 głęboko podmyła struktury systemu. Po stanie wojennym i osiągnięciu „stabilizacji” sytuacja w Polsce była nadal odległa od „normy” obowiązującej w typowym kraju realnego socjalizmu, a w Polsce do roku 1980. Wiele informacji zawartych w pierwszej części książki Dudka, także o zakresie wpływów wojskowych w aparacie władzy i roli służb specjalnych, potwierdza wniosek postawiony na końcu: podjęta w stanie wojennym próba zastąpienia osłabionej PZPR przez wojsko i służby specjalne prowadziła do podziału aparatu władzy na rywalizujące ze sobą grupy biurokratyczne (485).

„Solidarność” podziemna nie mogła doprowadzić do obalenia systemu, ale za jej sprawą bezustannie żarzył się ogień buntu, rozwijała się ogromna podziemna produkcja wydawnicza, która mocno osłabiała zdolność władzy do kontroli nad informacją i obiegiem myśli. Równocześnie powstawały liczne grupy i ośrodki działania, które przełamywały monopol władzy na kontrolę nad inicjatywami obywateli. W osobie Lecha Wałęsy istniał znany wszystkim symbol oporu. Bez tego wszystkiego w 1989 roku władza albo sama sterowałaby procesem przemian (o ile byłaby taka potrzeba), albo stworzyła „manekiny” kierowane zza kulis.

Tu dochodzimy do kwestii stawianej przez część publicystów tzw. prawicy, a mianowicie, że agentura SB mocno przenikała elity podziemnej „Solidarności”, a wielu jej działaczy było „sterowanych”. Dudek nie głosi takiego poglądu, cytuje jednak opracowanie SB z 1987 r., w którym pisano, że choć całkowicie pod kontrolą operacyjną jest tylko 10% struktur nielegalnych, to w pewien sposób operacyjnie kontrolowanych jest 84% (s. 67). Kilkadziesiąt stron dalej ocenia, że pojawienie się na fali protestów wiosennych 1988 r. nowych liderów robotniczych i studenckich utrudniło SB działalność operacyjną prowadzoną przy pomocy licznej agentury uplasowanej w strukturach konspiracyjnych jeszcze w pierwszej połowie dekady. (143) Ocenę tą powtarza potem (s. 146 i in.), chodzi więc o ugruntowany pogląd.

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 następna strona

Andrzej Friszke

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?