Czytelnia

Józef Majewski

Józef Majewski, Za zasłoną końca, WIĘŹ 2000 nr 12.

Współczesne eschatologiczne koło w ruch wprawił przede wszystkim radykalny sprzeciw wielu teologów (najpierw protestanckich, potem też katolickich) wobec tradycyjnych i powszechnie przyjmowanych wyobrażeń na temat życia po śmierci. Trudno nie przyznać racji protestanckiemu teologowi Oscarowi Cullmannowi, kiedy tak streszcza te wyobrażenia: Gdy dzisiaj zapytamy jakiegoś przeciętnego chrześcijanina – obojętnie: protestanta czy katolika, wykształconego czy nie – co Nowy Testament mówi o losie jednostki po śmierci, to wyjąwszy nieliczne wyjątki, w odpowiedzi usłyszymy: „nieśmiertelność duszy”. Po czym teolog ten dodaje na pierwszy rzut oka zaskakujący wniosek: Tak sformułowany pogląd stanowi jedno z największych nieporozumień chrześcijaństwa. W końcu Nowy Testament nadzieję na życie po śmierci wiąże nie z duszą nieśmiertelną, ale ze zmartwychwstaniem.

Diagnoza Cullmanna – jak sądzę – rzeczywiście dobrze opisuje tradycyjne katolickie wyobrażenia o ostatecznych losach ludzi. Wystarczy np. nieco uważniej wczytać się w epitafia na grobach naszych cmentarzy, aby odkryć, że nadzieję na pośmiertne losy ludzi często wiąże się nie ze zmartwychwstaniem, ale z „duszą nieśmiertelną”: „Jej dusza prosi o modlitwę”, „Pokój jego duszy”. Do niedawna głównym zawołaniem kazań misyjnych było: „Ratuj duszę swoją!” W tym kontekście szczególnie wymownym świadectwem potwierdzającym diagnozę Cullmanna jest tradycyjna lista sześciu głównych prawd wiary, jakich uczymy się na pamięć już na samym początku naszej religijnej edukacji.

Jest coś zastanawiającego – a nawet wręcz: niepokojącego – że na tej liście brakuje owej jednej jedynej prawdy, o której tylko Nowy Testament mówi, iż bez niej próżna jest nasza wiara: prawdy o zmartwychwstaniu! Św. Paweł pisze: Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także nasza wiara (1 Kor 15, 13-14). Tymczasem pośród głównych prawd wiary nie znalazło się miejsce ani na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ani na zmartwychwstanie ludzi. Życie Mistrza z Nazaretu kończy się tu na krzyżu: i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Życie ludzi kończy zaś... nieśmiertelność: dusza ludzka jest nieśmiertelna...

Oczywiście, w czasach, kiedy formułowano listę głównych prawd wiary, a i potem, kiedy ją powtarzano, nie zamierzano twierdzić, że chrześcijaństwo można sobie wyobrazić bez wskrzeszenia do życia. Poza tym, niektórzy teologowie twierdzą, że jeśli nawet w tradycyjnym sformułowaniu tych prawd na pierwszy rzut oka trudno dostrzec zmartwychwstanie, to jednak – z pomocą odpowiednich narzędzi reinterpretacyjnych – można zmartwychwstanie odkryć, z większym lub mniejszym powodzeniem, niejako na ich dnie. Takie postawienie sprawy nie zmienia jednak w niczym faktu, że w dziejach teologii był taki okres (mniej więcej od XVIII w.), gdy prawdę o zmartwychwstaniu w jakiejś mierze marginalizowano czy nadawano jej znaczenie mniej centralne od tego, które jej z istoty rzeczy przysługuje. Dzisiaj ciśnienie tej historii wciąż jest u nas wielkie.

Kłopoty z „duszą nieśmiertelną”

poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 7 następna strona

Józef Majewski

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?