Czytelnia

ks. Jan Sochoń

ks. Jan Sochoń, Zachęta do filozofowania, WIĘŹ 2007 nr 10.

Mając to na względzie, krakowski badacz dzieli swój podręcznik na część metafilozoficzną, historyczną, humanistyczną i ćwiczeniową (chodzi tu o zapis seminaryjnej pracy nad niektórymi fragmentami tekstów filozoficznych). Dodaje również listę klasycznych dzieł filozoficznych oraz ich polskich przekładów. Bardzo udanym przedsięwzięciem było wyodrębnienie z całości narracyjnej podręcznika fragmentów nazwanych „Glossy epistemologiczne”, „metafizyczne” i „etyczno-polityczne”, będących w miarę możliwości precyzyjnym ujęciem fundamentalnych pojęć i kwestii takich jak „natura prawdy”, „teoria transcendentaliów” czy „liberalizm”. Widać zatem wyraźnie, że propozycja Hartmana wyrasta z praktyki akademickiej, z wysiłku współrozumienia z innymi kwestii mających najczęściej (tak to już bywa w filozofii) charakter otwartego sporu.

Nie oznacza to jednak, że autor nie prezentuje treści ustalonych i przyjętych w historii interpretacji. Podręcznik ma przecież to do siebie, że chce być zapisem „obiektywnego” stanu rzeczy; podaje wiedzę sprawdzoną w licznych w ciągu dziejów dyskusjach, zachęca do głębszych precyzacji i rozwiązań. Dlatego też pierwszy wykład został poświęcony metafizyce, nazywanej przez Stefana Swieżawskiego „sercem filozofii” — dyscyplinie wciąż narażonej na filozoficzne zniesławienie. Trzeba przyznać, że Hartman tak prowadzi swoje rozważania, aby opisując, czego dotyczy metafizyka, pokazywać równocześnie jej „problematyczność”. Żywi podskórne przekonanie, że klasyczna wersja metafizyki wypełniła już swoje historyczne zadanie i nie należy obecnie domagać się od niej odpowiedzi na pytania dotyczące rzeczywistości pojętej całościowo (metafizyka z definicji chce wiedzieć wszystko o wszystkim, co jest). Jest przy tym badaczem uczciwym. Ujmując w osobistej perspektywie istotę metafizyki, nie zapomina, że zyskuje ona ostateczne zwieńczenie w myśleniu teologicznym, które jednak nie jest z góry przyjętym założeniem, ale konsekwencją medytacji nad złożoną strukturą samej rzeczywistości.

Pozostaje rzeczą naturalną, że owo „czytanie świata” nie odbywa się w próżni intelektualnej, lecz zawsze w horyzoncie mniej lub bardziej uświadamianej tradycji filozoficznej. Dlatego dalsze części książki Hartman poświęcił wyodrębnieniu kilku modelowych wersji europejskiej aktywności filozoficznej. Pisze zatem o świecie platoników, arystotelików, kartezjan, przekonując, że te właśnie sposoby filozofowania obejmują sobą całość dorobku filozofii. Nie wypada tutaj podważać tego rodzaju propozycji, gdyż przyjmując autorską charakterystykę poszczególnych modeli refleksji filozoficznej, jaką przedstawił Hartman, rzeczywiście można za ich pomocą ująć hermeneutyczne prawo tworzące dzieje filozofii Zachodu. Dodam tylko przy okazji drobne sprostowanie językowe. Omawiając arystotelizm i tzw. złożenia bytowe, Hartman pisze o „przejściu od możności [możliwości] do aktu [rzeczywistości]” (s. 81). Nie jest to zręczne sformułowanie, ponieważ nie należy mieszać możności z możliwością. Możność to niejako „siła” drzemiąca w rzeczach, dzięki której mogą się one stawać sobą, natomiast możliwość to po prostu niesprzeczność.

poprzednia strona 1 2 3 następna strona

ks. Jan Sochoń

Bez Ciebie nie przetrwa WIĘŹ! Jak możesz pomóc?